Byłam uradowana. W końcu udało mi się dołączyć do jakiejś watahy !!
- Jestem Tazi.. nie będzie przeszkadzać jeżeli moja jaskinia będzie poza terenami ?
- hmm nie myślę , że nie
- cieszę się - uśmiechnęłam sie , ale dalej miałam podkulony ogon.
-oprowadzić cię po terenach ? - zapytał
- Tak było by niezmiernie miło
Gdy mnie oprowadzał , nagle poczułam , że ktoś mnie wzywa, ale nie Tazi tylko Aimos . Nagle znikłam . I pod postacią Aimos'a stałam przed innym Alfą watahy.
- Witaj strażniczko - ukłonił się
Jeszcze nie przywykłam do tej roli...
- O co chodzi.. - nagle w myślach nie wiem skad ale zanłam jego imię - Midasie?
- chodzi o to , że nie ma na naszych ziemiach zwierzyny czy mogłabyś coś na to zaradzić ?
Zastanowiłam sie po czym odparłam.
- Tak zaradzę . Zaprowadź mnie do wodospadu.
Zaprowadził mnie do wodospadu na ich terenach . Nie znałam tego miejsca... penie jestem na innym kontynencie super...Nachyliłam się nad wodą i wziełam do łap trochę wody i zamoczyłam w niej swoje włosy . Poleciałam w górę na swoich skrzydłach i rozlałam wszędzie wodę na ich terenach . Trawa zaczęła być bujniejsza niż wcześniej i zwierzęta zaczęły przybywać. Wylądowałam znów koło Alfy.
- Dziękuje strażniczko złoże ci wielką ofiare za te błogosławieństwo naszych ziem. Nagle znikłam i Jako zwykły wilk zaczełam spadać , na tereny watahy do , której dołączyłam. Upadłam na drzewo , a z drzewa na ziemie.
- Ałć...
Podszedł do mnie Alfa.
- Gdzieś ty była szukałem Cię
- Powiedzmy , że spadałam se z nieba... - wszyskie kości mnie bolały nie dość ,że nie jadłam od dłuższego czasu to jeszcze upadek. Ledwo wstałam ale po chiwli upadłam.
- Chyba sobie tu poleżę
Acair?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz