Przybrana tożsamość: Shaidey Aries, ludzkie, pasuje?
Płeć: kobieta/suczka
Głos: WYPEŁNIJ!
Wiek: Dosyć młoda - 19.
Hierarchia: Alfa psów , dowódca psów, jak wolisz. Dodatkowo generał. Tak, taką podjęła decyzję.
Klasa: zaawansowany nieudomowiony, niezbyt lubi sie przemieniać.
Jaskinia/mieszkanie: duża jaskinia, dosyć jasno. Przez grote przepływa rzeczka, i dlatego Aries zawsze ma takie czyste futro, opłukuje się wodą co ranek i wieczór.
Charakter: a więc zacznijmy od początku - Aries jest przyjazną waderą. Lubi basiory, samce lisów i psy (w sensie że samce). Walczy dzielnie na wojnie. Może ocalić nie jednego nie lubi Aneto przez nią wilka/Lisa/psa, w końcu to sprzymierzeńcy. Nie ma za dobrej samooceny. Stara się jak może zaimponować innym. Nie lubi przemieniać się w człowieka - skora, nogi, ble! Umie doskonale pływać i wstrzymać oddech na 10 minut, ale potem strasznie dyszy i jest powolna. Zdarza jej się na dłużej. Jest przyjazna i wierzy w miłość.
Gatunek: pies, i jest z tego dumna.
Rasa: kamaskan husky
Partner: narazie nie, boi się, że będzie mu chodzić tylko o stanowisko.
Rodzina: brak.
Inne: hm... Urodziła się 29 listopada. Ma niebieskie oczy, niepowtarzalne.
Historia: Żyła? - nie rozumiałam.- Jak żyła? Ski żyje, moja siostra żyje!
- Niestety nie... Ski... Oni ją zabili... Ludzie... - mruknął mój przyjaciel, Dash.
- Dash, tu żartujesz, to jeden z twoich bezsensownych żartów, błagam, niech to będzie żart! - wrzasnęłam zdezorientowana.
- Widziałem jak umiera... - usiadł ukazując swoją bezsilność. Moja siostra nie żyła... Umarła, nigdy więcej nie zabójcze Ski...
- Nie możliwe... - jęknęłam załamana i usiadłam obok Dasha.
- Niestety... Musimy uciekać... Ludzie są na tym terenie... Złapią nas... - szepnął przerażony Dash.
- Ja... Uciekam z tobą! - oznajmiłam a na pysku psa pojawiło się zmieszanie.
- TYLKO... Ja uciekam razem z moją suczką, Kili... - unikał mojego wzroku.
- A więc zostawiasz mnie...? - wyjąkałam a on ze skruchą pokiwał głową.
- Ja... Ja... Ja mam własną grupę... - zaczął grzebać łapą w ziemi. - Nazywa się 'King Dogs'...
- Opiekuj się swoją paczką o mnie zapomnij, taka jest twoja zasada?!- warknęłam.
- Jestem ich szefem... Muszę bronić swoich, zrozum to, Aver ...
- Byłeś moim najlepszym przyjacielem!!! - warknęłam. Myliłam się co do niego.
- Wiem ale... Muszę bronić swoich! - oznajmił poważnie.
- Udajesz kogoś, kim nie jesteś i nigdy nie będziesz! - krzyknęłam i dobiegłam. W moich oczach była złość. Pierwszy raz ktoś tak mi złamał serce! Tak mocno! Zrobił to, nawet się tym nie przejmując!
- Ciekawe jak sobie poradzisz sam z tą grupą! - wycedziłam przez zacisnięte kły. Kiedyś, gdy zaatakowały go dwie wiewiórki to ja go uratowałam a on ukrył się za drzewem. To był zwykły tchórz, wiedziałam o tym, Alfi, pomyślałam. Dodatkowe zamiast mówić do mnie Aries, mówił to Aver... Ignorowałaś to, wściekłam się dodatkowo. Nagle zauważyłam suczkę biegnącą w moją stronę.
- Kim jesteś? - warknęłam.
- Dołączysz do nas, pomożesz nam w wojnie z ludźmi? ? - spytała.
- Tak! - odpowiedziałam. Potrzebowałam teraz psów, które będą mnie wspierać.
Login: Wolfix/howrse, rvun8\doggy game, Gmail - już współtworze.
Inne zdjęcia:


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz