wtorek, 7 marca 2017

wtorek, 10 stycznia 2017

poniedziałek, 9 stycznia 2017

od Tazi cd Acair'a

- Dziękuję ci nie jadłam od wieków -odparłam liżąc pysk
- nie umiesz polować? - zapytał
- umiem tylko na taką małą zwierzynę wiewiórki na przykład , ale mało z tego mięsa jest i codziennie musiałam cały czas polować by się najeść..
- mogę cię nauczyć polować na większą zwierzynę 
- a serio ? - uśmiechnęłam się - dziękuje ci bardzo.. Przepraszam , że wyglądam na jakąś wariatkę , ale jestem podekscytowana.. - skuliłam łeb.
- spokojnie rozumiem to - odparł samiec
Nagle zrobiło się ciemno. 
- bedę szedł do jaskini dobranoc i do jutra
- do jutra- odparłam poszłam swoją droga do jaskini.
Jak zwykle jaskinia zeskanowała moje DNA i mnie wpuściła. Weszłam i od razu przeniosło mnie pod Drzewo życia. Usnełam pod nim. Gdy się obudziłam jakimś cudem byłam pod jaskinią. Zdziwiłam sie no ale cóż..
Powąchałam sie i poczułam odór . Dawno sie nie kąpałam .
Poszłam na tereny watahy i zmieniłam się w człowieka . Poszłam od razu nad wodospad .Rozebrałam sie i poukładałam ciuchy na kamieniu. Weszłam do wody i zaczełam się czyścić.
Acair?

Od Acair'a cd Tazi

- To poleż tu sobie, zaraz wrócę... - powiedziałem oddalając się od suczki. Miałem w planach upolować coś dla nas...
- Ale... - suczka chciała coś powiedzieć, lecz po chwili zamilkła...
****
Kaczki.... Kaczki.... tak... to by było zdatne do zjedzenia....
Otworzyłem pysk po czym naszykowałem się do skoku (kolejne wytyfy xD) 
****
Z dwoma kaczkami w pysku ruszyłem z powrotem do suczki. Mam nadzieję, że nigdzie nie poszła...

- Acair! - Tazi próbowała wstać, jednak trak jak wcześniej z impetem upadła na ziemię
- Nie przemęczaj się... - podbiegłem do miejsca w którym leżała. Podałem jej jedną z kaczek po czym z zaczęliśmy je zjadać


Tazi??? Sorry nie mam weny i wgl trudno pisać opo i pisać z innymi na chat'cie ;-;

od Tazi cd Acair'a

Byłam uradowana. W końcu udało mi się dołączyć do jakiejś watahy !!
- Jestem Tazi.. nie będzie przeszkadzać jeżeli moja jaskinia będzie poza terenami ?
- hmm nie myślę , że nie 
- cieszę się - uśmiechnęłam sie , ale dalej miałam podkulony ogon.
-oprowadzić cię po terenach ? - zapytał
- Tak było by niezmiernie miło
Gdy mnie oprowadzał , nagle poczułam , że ktoś mnie wzywa, ale nie Tazi tylko Aimos . Nagle znikłam . I pod postacią Aimos'a stałam przed innym Alfą watahy. 
- Witaj strażniczko - ukłonił się 
Jeszcze nie przywykłam do tej roli...
- O co chodzi.. - nagle w myślach nie wiem skad ale zanłam jego imię - Midasie?
- chodzi o to , że nie ma na naszych ziemiach zwierzyny czy mogłabyś coś na to zaradzić ?
Zastanowiłam sie po czym odparłam.
- Tak zaradzę . Zaprowadź mnie do wodospadu.
Zaprowadził mnie do wodospadu na ich terenach . Nie znałam tego miejsca... penie jestem na innym kontynencie super...Nachyliłam się nad wodą i wziełam do łap trochę wody i zamoczyłam w niej swoje włosy . Poleciałam w górę na swoich skrzydłach i rozlałam wszędzie wodę na ich terenach . Trawa zaczęła być bujniejsza niż wcześniej i zwierzęta zaczęły przybywać. Wylądowałam znów koło Alfy.
- Dziękuje strażniczko złoże ci wielką ofiare za te błogosławieństwo naszych ziem. Nagle znikłam i Jako zwykły wilk zaczełam spadać , na tereny watahy do , której dołączyłam. Upadłam na drzewo , a z drzewa na ziemie. 
- Ałć... 
Podszedł do mnie Alfa.
- Gdzieś ty była szukałem Cię
- Powiedzmy , że spadałam se z nieba... - wszyskie kości mnie bolały nie dość ,że nie jadłam od dłuższego czasu to jeszcze upadek. Ledwo wstałam ale po chiwli upadłam.
- Chyba sobie tu poleżę
Acair?

niedziela, 8 stycznia 2017

od Acair'a cd Tazi

- I jak? - usłyszałem zaciekawiony głos Aries
- I nic... Handlarza nie było... - powiedziałem zadumany
- Mówi się trudno... Idę popływać... Jakby co, będę przy Szmaragdowych Oku! - suczka oddaliła się ode mnie.
- Jasne! - krzyknąłem za nią - Uważaj na siebie! - dodałem po chwili
***
Wilk. Wychudzony... Czyżby kolejny potencjalny członek sojuszu? A może ktoś z wrogiej watahy? Nie.
Wstałem z ośnieżonej ziemi.. No dobra... Śniegiem to tego nazwać nie można... No dobra mniejsza z tym
Ruszyłem w stronę, z której zapach docierał.
***
Ku mojemu zaskoczeniu nieznajomym okazała się wychudzona suczka. Obserwowałem ją. Tarzała się w kwiatach z wilekim niczym banan uśmiechem na pysku.
Zauważyła mnie. Otrzepała się i podeszła do mnie. Przybrałem ostrzegającą posturę. Wolę mieć pewność, iż nieznajoma mnie nie zaatakuje (wytyfy? xd)
- Spokojnie przybywam pokojowo... - suczka spróbowała mnie uspokoić. Schowałem kły i stanąłem "normalnie".
***
Suczka odeszła... A raczej miała tak w planach
- Tak łatwo się poddajesz? - podszedłem bliżej
- Nie, nie sądzę... To jak..? Mogę dołączyć..? - Suczka podkuliła ogon.
- Jestem Acair, alfa tutejszej watahy... Witam nową członkinię - uśmiechnąłem się lekko.

Tazi?

od Tazi

Przemierzałam góry i lasy, jeziora i rzeki. Gdy na moim poprzednim ladzie nikt mnie nie przyjął wypłynęłam łodzią i popłynęłam na drugi. Tan właśnie znalazłam jaskinie z którą się związałam. Słońce grzało mnie w grzbiet. Postanowiłam przejść się i poszukać jakiejś watahy. Poznawałam wiele wilków. Ale żadna wataha nie chciała tak chudego i zmizerniałego wilka. Nie jadłam od tygodni cóż to prawda. Gdy widziałam zapracowane wilki odszedłem na plaże. Usiadłam na kamieniu i wzdychnęłam. Spojrzałam na fale i zaczęłam śpiewać.
( wszystko co jest w teledysku robiłam ale jako wilk.)



Nagle gdy otworzyłam żagiel moja łódka zaczęła się rozwalać. 
- nie proszę tylko nie to..
Wpadłam do morskiej wody. Szybko wynurzyłam się i wyszłam na ląd. Spojrzałam na kawałki swojej łodzi na plaży. Usiadłam zmarnowana. Moje futro ociekało wodą. Wzięłam piasek na łapę i spojrzałam na niego.
Uśmiechnęłam się sama do siebie. 
- Ostatnia szansa... ostatnia wataha tu.. na tych wielkich terenach.. może mi się uda tym razem.. albo i nie.. - wstałam i otrzepałam się z wody i piasku.
Ruszyłam w las. Dotarłam do łąki. Wyglądała przepięknie.

Zaczęłam tarzać się w kwiatach i śmiać się. Tu jest idealnie. Świerze górskie powietrze. Wiele kwiatów, które pachną cudownie oraz blisko jest moja jaskinia tylko 5km. Nagle zauważyłam postawnego wilka.
-Chyba to Alfa..- wstałam i otrzepałam się z kwiatków. Ruszyłam w kierunku wilka. Wilk spojrzał na mnie i wystawił lekko kły.
- Spokojnie przybywam pokojowo...- odparłam spokojnie- szukam watahy..we wcześniejszych mi się nie udawało. A tutejsze tereny są przepiękne tak samo jak ta łąka.
Spojrzałam na łąkę, a później znów na wilka. Widać było,że go chyba nudzę, 
-Chyba..lepiej będzie, gdy pójdę.. -położyłam uszy i podkuliłam ogon. Zaczęłam znów kierować się w stronę plaży.

Acair ?