- I jak? - usłyszałem zaciekawiony głos Aries
- I nic... Handlarza nie było... - powiedziałem zadumany
- Mówi się trudno... Idę popływać... Jakby co, będę przy Szmaragdowych Oku! - suczka oddaliła się ode mnie.
- Jasne! - krzyknąłem za nią - Uważaj na siebie! - dodałem po chwili
***
Wilk. Wychudzony... Czyżby kolejny potencjalny członek sojuszu? A może ktoś z wrogiej watahy? Nie.
Wstałem z ośnieżonej ziemi.. No dobra... Śniegiem to tego nazwać nie można... No dobra mniejsza z tym
Ruszyłem w stronę, z której zapach docierał.
***
Ku mojemu zaskoczeniu nieznajomym okazała się wychudzona suczka. Obserwowałem ją. Tarzała się w kwiatach z wilekim niczym banan uśmiechem na pysku.
Zauważyła mnie. Otrzepała się i podeszła do mnie. Przybrałem ostrzegającą posturę. Wolę mieć pewność, iż nieznajoma mnie nie zaatakuje (wytyfy? xd)
- Spokojnie przybywam pokojowo... - suczka spróbowała mnie uspokoić. Schowałem kły i stanąłem "normalnie".
***
Suczka odeszła... A raczej miała tak w planach
- Tak łatwo się poddajesz? - podszedłem bliżej
- Nie, nie sądzę... To jak..? Mogę dołączyć..? - Suczka podkuliła ogon.
- Jestem Acair, alfa tutejszej watahy... Witam nową członkinię - uśmiechnąłem się lekko.
Tazi?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz